Postanowiłem zebrać tu w jednym miejscu całą wiedzę na temat fantasy w dwóch częściach.

Ten tekst jest bardziej zaawansowany od ABC fantasy które pojawi się tutaj we wtorkowy wieczór, ale dużo wygodniej umieścić tekst o aukcjach a potem wstawiać odnośniki do niego niż w drugą stronę. Jak przeczytacie, zobaczycie dlaczego.

Oryginalnie pojawił się na Szóstym Graczu i teraz po drobnych modyfikacjach wrzucam go tutaj na potrzeby lig Post Prime.

Na początek: Kilka słów o wężach.

W tradycyjnym drafcie wężykiem to jest proste – losujemy kolejność a potem wybieramy jeden po drugim, z odbiciem – czyli w lidze dwudziestozespołowej gracz który w pierwszej rundzie wybierał pierwszy, w drugiej wybiera ostatni, a ten kto w pierwszej wybierał ostatni, w drugiej wybiera pierwszy itd. Oznacza to, że kluczową rolę w drafcie odgrywa losowanie i o ile nie wybierasz pierwszy w pierwszej rundzie to nie masz gwarancji że dostaniesz gracza którego chcesz. Także nie możesz założyć sobie z góry strategii, opartej o konkretnych graczy lub metodę – bo nie wiesz kogo będziesz miał dostępnego. Często decyzja o puncie kategorii podejmuje się za nas sama, np. z pierwszym numerem bierzemy Davisa, a już z czterdziestym nie ma dostępnych dobrych elitarnych rozgrywających, za to są dwaj skrzydłowi których oceniamy dużo wyżej. Jeśli nie weźmiemy wtedy gorszego PG, nagle okazuje się że z numerem 80 już nie ma nikogo generującego asysty i mamy drużynę która odpuszcza asysty. Jeśli tego nie chcemy to gdzieś po drodze musimy zrobić reach po potrzebnego gracza, ale wtedy tracimy na wartości. W wężu nie dość, że planowanie strategiczne jest problematyczne, to jeszcze cały czas musisz wybierać między dostępnym value a dopasowaniem do drużyny. Jest za to prosto – nawet jak nie masz pojęcia co robisz, zobaczysz z numerem 4. że najlepszy dostępny gracz według Yahoo to np. Stephen Curry, a potem z 37. że najlepszy dostępny to dajmy na to Khris Middleton. Możliwe jest że biorąc po prostu za każdym razem najlepszego dostępnego gracza według Yahoo, czyli wybierając autopickiem, będziesz miał team na środek tabeli, a resztę ogarniesz potem. Łatwizna. Dlatego mamy to w części Okręgówek.

Do tego naprawdę dobry gracz, zwłaszcza w tak głębokich ligach jak nasza, nie jest aż tak zależny od farta. Jest on ważny – wysokie wybory mają w wężu dużo łatwiej niż niskie (paradoksalnie w 20 zespołowej lidze najgorzej mają picki 9-14). Na szczęście nie aż tak jak się wydaje – gdzieś za 50 pickiem przestaje się aż tak liczyć kolejność wyboru a pojawia skill i wiedza o fantasy. Ranking Yahoo i Average Draft Pick zaczynają się rozjeżdżać z „ekspercką” wiedzą i można wtedy zacząć nadrabiać straty wynikające z niskiego wyboru. Im niżej tym bardziej. Dlatego ogarniając NBA naprawdę dobrze, można spokojnie uratować to że ma się 15 pick w 20 zespołowej lidze, bo co prawda zamiast z Jokicem zaczyna się draft z Bamem Adebayo, ale za to tam gdzie ktoś świeży może w przedziale 100-220 wybrać worek niegrywalnego szrotu, ktoś naprawdę dobry weźmie 6 mocnych graczy do rotacji, z których każdy może potem skończyć sezon w top100. Oczywiście nie na wszystko ma się wpływ i zawsze trzeba liczyć na to że chciany gracz do nas spadnie… a zawsze kończy się to tak, że ten dupek wybierający tuż przed nami zgarnie naszego sleepera. ZAWSZE.

Niemniej wąż jest bardzo przyjemną i szybką formą draftu.

I nie ma niemal nic wspólnego z draftem aukcyjnym.

Który jest według mnie dużo fajniejszy.

AUKCJA (salary cap draft)

Aukcja to mniej zależna od farta wersja draftu. Sprawiedliwsza. To co ma wspólnego z tradycyjnym wężem to losowanie kolejności na start. Od tego momentu to zupełnie inny wszechświat.

W standardowym ustawieniu każdy gracz zaczyna z 200$ na koncie i musi za tę pulę pieniędzy skompletować skład złożony najczęściej z 13 zawodników (chyba że liga ma inne ustawienia – na Post Prime i w większości tradycyjnych formatów to właśnie 13). To daje nam średnio jakieś 15.4$ na gracza – wrócimy do tego później.

Losowanie kolejności dotyczy nominacji nie wyboru. Oznacza to tyle, że kiedy nadchodzi Twoja kolej to Ty wybierasz o kogo będzie toczyła się licytacja. Dajmy na to nominujesz Anthony’ego Davisa za 1$. Ktoś inny daje od razu 40$, następny 45$, kolejny 55$, a Ty podbijasz do 56$ itd., aż licytacja dojdzie do miejsca, w którym nikt już nie chce podbijać, np. do Ciebie po rzuceniu ceny 67$. Zgarniasz Davisa i kolejny gracz nominuje. Itd. Proste. Nie możesz rzucić 200$ za gracza bo musisz mieć w składzie 13 zawodników a nie jednego. Ale już kupić jednego zawodnika za 188$ a resztę po dolarze możesz, nikt Ci nie zabroni. To bez sensu, ale możesz. I to się liczy, masz dużo więcej możliwości niż w wężu.

Co to oznacza?

Jeśli chcesz jakiegoś gracza, bardzo go chcesz, to będziesz go miał. Może zapłacisz za dużo, ale jeśli się uprzesz na Anthony’ego Davisa to go wylicytujesz, może za 80, może za 100, a może za 120$. Ale jeśli uważasz że MUSISZ go mieć… to mieć go będziesz. Niezależnie od wyniku jakiegoś tam losowania. Równe szanse.

Możesz zrealizować dowolną strategię. Chcesz przeprowadzić punt asyst? Spokojnie wylicytujesz pasujących graczy, a żeby mieć pasujących do tej strategii graczy z przypisaną pozycją PG, typu Cade Cunnigham, CJ McCollum czy Derrick White, nie musisz sięgać po nich dwie rundy za wcześnie, żeby nikt Ci ich nie podebrał. Może będziesz musiał zapłacić za nich trochę więcej niż planujesz, ale cóż, nie ryzykujesz tego, że ich nie dostaniesz. A jak ktoś Cię przelicytuje to masz szansę płynnie przejść na innego gracza który jako PG w punt-as dobrze pasuje. Bo możesz.

Wygrywają ludzie którzy znają się na NBA, którzy umieją grać w fantasy i którzy umieją grać w aukcje. To nie zawsze jest jedno i to samo, ale przez równe szanse premiowane są większe umiejętności. Dlatego mamy to w Superlidze i Pierwszych ligach. Przy równym i wysokim skillu wszystkich graczy taka forma jest dużo sprawiedliwsza. Nawet jednak jak jesteś zielony, da się to zniwelować, bo…

Wygrywają ludzie którzy mają plan. Jeśli poświęcisz trochę czasu na przygotowanie do draftu, jeśli zrobisz listę graczy, których chcesz bardziej, których nie chcesz wcale i których weźmiesz tylko przy korzystnej cenie, jeśli podzielisz ludzi na takie grupy, przygotujesz sobie opcje A, B, C i D, to możesz ograć nawet doświadczonego, ale nie przygotowanego zawodnika.

Jak nie wiesz co robisz to zginiesz. Zielony gracz bez planu i pomysłu po prostu nie przetrwa. Widziałem doświadczonych graczy fantasy, którzy po przejściu z węża na aukcję nagle robili najgorszy team w lidze. To może pewne ekstremum, ale w aukcji musisz chociaż mieć pomysł.

Co roku warto zagrać jakiś mock przed rozpoczęciem sezonu, żeby zobaczyć jak mniej więcej rozkładają się ceny.

Rozmiar ligi jest kluczowy dla cen. Spójrz – jeśli masz 10 ludzi w lidze to dostępna pula pieniędzy będzie wynosić 2000$. Jeśli w lidze będzie już 20 graczy to pula pieniędzy wynosi 400$. To dramatycznie zmienia wartości ludzi z topu, a także sprawia, że gracze dostępni w 10 osobowej lidze po dolarze, w 20 osobowej będą kosztować po 10.

Istotne jest śledzenie nie tylko dostępnych dla każdego pieniędzy, ale też średniej kwoty jaką dany gracz może przeznaczyć na zawodnika. Na start każdy ma średnio 15,4$ na gracza. Ale jak już zapłacisz 80$ za Davisa, masz nagle na pozostałych 12 tylko średnio 10$. Itd.

Kiedy wszyscy już wyprują się z kasy i każdy będzie miał sytuację typu 3 graczy do wybrania, 3 dolary do wydania, dwóch graczy do wybrania, 2 dolary, 9 graczy, 9 dolarów, to aukcja zamienia się w klasycznego węża – nikt nie może Cię przebić, więc bierzesz gracza którego nominowałeś. To z reguły tylko kilka picków na koniec, ale to dość częsta sytuacja.

Draft jest dłuższy. W wężu na zawodnika przypada 30-45 czy nawet 60s, ale nigdy więcej niż limit. W aukcji masz 15-20s na nominację, a po każdym podbiciu kolejne dziesięć sekund dla reszty na podbicie. To sprawia, że gracze na których jest walka cenowa często mogą trwać i kilka minut. To sprawia że nasze drafty aukcyjne w tak głębokich ligach jakie mamy na Post Prime, będą trwać po 3 godziny. Wąż trwałby w takim przypadku jakieś półtorej do dwóch. Możesz co prawda grać momentami na mniejszej uwadze niż snake’a ale i tak spędzisz przy komputerze więcej czasu. To jedyna wada aukcji, za to dość solidna.

Nooo. Jest jeszcze druga. Jeśli ktoś opuści węża to automat mu wybierze w miarę solidnych ludzi – lecąc po ranku Y. Ale jeśli opuści aukcję to automat zacznie za niego licytować chore ceny co nie tylko rozwali mu kompletnie draft niszcząc jakiekolwiek value drużyny ale też mocno wpieni innych graczy. Nienawidzimy botów na aukcjach. Psują całą zabawę.

Tak naprawdę to jest to co musisz wiedzieć o drafcie aukcyjnym – o jego mechanice, wadach i zaletach. Ale jak się przygotować?

Serwis wspomagający

Dobrze mieć jakiś ekspercki ranking, Draft Toola analizującego live ceny i potrzeby drużyn.

Idealnie sprawdza się tu nasze rozwiązanie z FB-Ninja – Draft Tool.

Jednak inne patenty też są OK, Basketball Monster oferuje bardzo solidnego Draft Trackera.

Określenie strategii

Jest pięć głównych:

Stars & Scrubs – To najprostsza możliwa taktyka. Zgarniasz 2-3 ludzi z top15-20 (stars) i uzupełniasz skład ogórkami (scrubs). Np.: w 20 osobowej lidze dajesz 80 $ za Karla Anthony’ego Townsa i 76$ za Jamesa Hardena. To sprawia, że lądujesz z dwoma absolutnymi pewniakami do Top5, ale zostaje Ci tylko 44$ na pozostałych 11 graczy (średnio 4$ na łebka). W konsekwencji w tak głębokiej lidze wyjmiesz jeszcze pewnie 2-4 ludzi z pogranicza Top100-150 i będziesz musiał uzupełnić skład zawodnikami po dolara i dwa. Najczęściej też oznacza że w trakcie draftu będziesz miał przerwę na drinka lub kilka – gwiazdy idą szybko, a zanim potem licytacja dojdzie w obszar osiągalny dla Ciebie, może minąć godzina lub dwie. Zwłaszcza jeśli z tych 44 dolarów wydasz 30 na jednego gracza, np. jakiegoś Zacha LaVine i zostawisz sobie 14 dolców na 10 ludzi. Strategia jest o tyle prosta że top gracze mają potężne value, zwłaszcza w głębokich ligach, więc ktoś zielony i bez pomysłu może tym się ratować nawet w aukcji i nie wyjdzie na tym koszmarnie. Da to też pewną elastyczność w trakcie sezonu, bo przy tylu zawodnikach za drobne, nie będziesz żałował zwolnienia niemal żadnego, żeby podjąć jakiegoś gorącego wolnego agenta. Z drugiej strony, jak będziesz chciał wyraźnie przebudować skład – wściekle trudno jest korzystnie rozmienić gracza typu Townsa lub Hardena i nie stracić na tym wartości. (Choć są doświadczeni gracze, którzy właśnie na to grają, robią stars&scrubs po to żeby rozmienić szybko gwiazdy, zachować ustrzelone po dolarze steale, a resztę zwolnić / wymienić jako fillery z gwiazdami – da się i tak, sam widziałem że to może działać). Zwolennicy tej strategii mówią tak: jest prosta, zgarniasz duże value, im głębsza liga, tym ważniejsze jest żeby mieć topowych graczy, a zawsze da się skład uzupełnić na waiver wire – zwłaszcza w ligach h2h z dużą rotacją na końcu składu ma to sens. Przeciwnicy zaś mówią tak: Jest prostacka, trzeba być naprawdę dobrym i mieć szczęście żeby trafić dobrych dolarowych graczy i wolnych agentów na waiverze… oraz co najważniejsze, opiera się całą wartość składu na 2-3, czasem 4 top graczach. To oznacza, że jedna jedyna kontuzja któregoś z tych zawodników i masz po sezonie. W lidze roto nie będziesz nawet w stanie nadrobić wypadającego na miesiąc czy dwa Davisa. Ale nie krytykuję. Sam właśnie w pierwsze 3 minuty draftu dałem 144$ za duet Harden Jokic i posz        edłem pić piwo i oglądać filmy przez kolejne 2 godziny.

Balanced – nazwa nie do końca oddaje nazwę tej taktyki. Chodzi tu o to, że zamiast brać graczy wysoko, czekasz aż rywale wypompują się z kasy i w ligach na 12 zespołów bierzesz 8-10 ludzi z Top50, a w ligach na 20 zespołów, 10 ludzi z Top100. Gigantyczną zaletą tu jest Twoja odporność na kontuzje, masz 10 równych ludzi i jak jeden wypadnie to żadna katastrofa. Wadą oczywiście jest to że w h2h masz mało miejsc rotacyjnych na końcu składu, a jak się zastanowić dotyczy to też roto. Dużo łatwiej zwolnić Killiana Hayesa wybranego za dolara jak się okaże że nie wypali niż np. Kyle’a Andersona kiedy ten gra na poziomie Top150. Kolejna wada to fakt, że lądujesz bez graczy top20, a w ligach na 20 zespołów też prawdopodobnie bez ludzi z top30 – to sprawia, że przy 20 zespołach masz raczej ludzi z zakresu top40-top100, co brzmi już trochę gorzej niż samo Top100. Tę strategię też dużo łatwiej położyć w ogniu walki. Jej główną ideą jest to, że przez pierwsze 30-40 wyborów nie dodajesz nikogo do składu. Trochę uczestniczysz, żeby drenować innych z kasy, tu podbijesz, tam zalicytujesz, ale kiedy inni wypełniają składy, Ty ciągle jesteś pusty. Dzieki temu, kiedy już wejdziesz do gry o zawodników, Ty ciągle masz 15,4$ do wydania na gracza kiedy inni mają po 7, 8, 9, czasem 10 czy 11. To powoduje że nagle robisz rozpierduchę na zawodnikach w typie Khrisa Middletona, Draymonda Greena czy CJa McColluma. Przez pierwsze 40 nominacji nie bierzesz ani jednego zawodnika. Przez kolejne 20-30 bierzesz 10. Czemu tak wielu? Bo jeśli to będziesz robił dobrze, to nie stracisz przewagi kasy średniej. Może i będziesz miał już tylko 60$ kiedy reszta będzie miała po 100, ale będziesz miał do tego czasu 8 ludzi w składzie, więc zostanie Ci 50-58$ na trzech dobrych graczy, co ciągle daje średnią typu 15-20 $ na gracza, gdzie inni będą mogli dawać średnio po 9-10. Brzmi pięknie.

Więc czemu łatwo położyć tę strategię? Czynnik ludzki. Po pierwsze, widząc jak przepadają kolejni gracze zaczynasz się niecierpliwić. „Też chcę wydać pieniądze!”. „Zaraz pójdą wszyscy i nic dla mnie nie starczy!”. Łatwo się zirytować i nagle wydać na takiego Donovana Mitchella 15 $ więcej niż przewidywałeś, co znacząco ograniczy Twój późniejszy edge finansowy. Po drugie, łatwo się zagapić jeśli cierpliwości Ci nie brak. Możesz nagle obudzić się z ręką w nocniku, gdzie najlepsi dostępni gracze to będzie poziom Top60 a nie Top40. Czasem warto dołożyć te parę dolców względem planu żeby złapać tego top30-40 gracza w tej taktyce. Trzeba być uważnym. Po trzecie, im głębsza liga tym większą masz szansę, że ktoś więcej będzie stosował taką taktykę. Wtedy tam gdzie inni zabijali się o Stepha Curry’ego Ty z nim będziesz walczył o Isaiaha Stewarta, równie zawzięcie. Wtedy trzeba bardzo uważać żeby nie wylicytować jakiegoś Richardsona w cenie zbliżonej do Bradleya Beala. Po czwarte trzeba uważać żeby nie zostać ze zbyt dużą ilością kasy na koniec, bo A) okaże się że nie będzie jej na kogo wydać B) okaże się że zostaniesz np. z 20$ na koniec o oznacza że je zmarnujesz – zmarnujesz wartość top50 gracza C) będziesz dramatycznie przepłacał na koniec graczy, bo zawsze parę osób nagle się orientuje że ma za dużo kasy i licytacja o jakiegoś Jakoba Poeltla jest ostrzejsza (i kończy się wyżej) niż licytacja o Draymodna Greena 50 picków wcześniej. Niemniej – to najczęściej lepsza strategia niż Stars & Scrubs. Jesteś lepiej zabezpieczony na wypadek kontuzji, możesz wymienić dwóch graczy pozyskanych za łącznie 50$ za gwiazdę która poszła w drafcie za 70$, masz większą elastyczność, głębszy skład i poczucie wyższości. Ale trudniej to zrealizować.

Taktyka pośrednia A – w sumie najczęstsza wersja wśród najlepszych graczy na naszej scenie. Jeden Top gracz, czasem dwóch z Top25 i obudowanie ludźmi za 10-30$ plus kilku jednodolarowców. To łączy atuty obu powyższych taktyk, dość istotne tutaj jest wycenienie sobie top10 graczy i pozyskanie tego z nich, który wyjdzie relatywnie najtaniej względem Twojej ceny. Ważne żeby nie przegapić tego o dobrej wartości czekając na kogoś o idealnej wartości. Alternatywnie przed draftem można wybrać np. trzech super graczy i iść po nich ostro, do tego przygotować warianty taktyczne na wypadek pozyskania dowolnego z nich trzech. To nieskomplikowane ale wymaga przede wszystkim solidnego planu.

Taktyka pośrednia B – moja własna. W tym jak gram i licytuję jest mi z reguły bliżej do opcji balanced. Jednak żeby się nie nudzić, licytuję prawie każdego gracza. Mam ogólne pojęcie kogo chcę brać, grupy graczy którzy mnie interesują, w tym roku swój własny ranking z wyceną na FB – Ninja (każdy użytkownik premium ma tam dostęp i do pełnych projekcji i do specjalnego narzędzia draftowego). Bazując na tym, atakuję każdego z czołówki. Nie zależy mi bardzo na wyrwaniu któregoś z nich, ale zawsze próbuję. Jeśli cena się okaże dobra, płakać nie będę. Mam przy każdym swoje limity ceny do której atakuję, a że są z reguły niższe od cen prognozowanych przez Y i innych graczy to najczęściej żadnego z tych ludzi nie przejmuję. Ale cały czas próbuję. Dosłownie dzisiaj w ten sposób przypadkiem zrobiłem z mojej gry stars&scrubs. Niby wydałem 144$ na duet Jokic + Harden ale wyceniałem ich na prawie 175. Dobre value. Przeżyję. Takie elastyczne podejście ma trzy zalety – zawsze na początku draftu ktoś idzie w przecenie. Zawsze. I jeśli jesteś w każdej aukcji to masz szansę że pójdzie do Ciebie… albo zwiększasz szansę że żaden z Twoich rywali nie przejmie go zbyt tanio (o tym później) – druga zaleta. Trzecia to taka że się nie nudzisz – co prawda nie pozyskujesz graczy, ale uczestniczysz cały czas. To też fun. Wada – to wymaga dyscypliny, bo łatwo przeszarżować podbijając. Bardzo, bardzo łatwo. Potem już idę balanced, zaczynam być bardzo agresywny w okolicy końca top30 żeby między 30 a 60 numerem właściwie skompletować skład. (Chyba że tak jak dzisiaj, zdarzy mi się aż dwóch z top5. Wtedy biorę ryzykownych graczy z pogranicza top100, którzy mają bardzo wysoki sufit) W fantasy roto gram na maks trzech dolarowych graczy w swoim składzie, reszta ma być w miarę równa. I nawet tych dolarowego z reguły nie chce wziąć za dolara tylko mieć na nich łącznie np. 9. Wtedy kiedy inni jadą wężem możesz robić tzw. cherry picking. Tu wyjmiesz Bertansa, tam Barretta, a gdzie indziej THT. Tego kogo chcesz. Wiesz o co chodzi. To sprawia, że choć zaczynasz draft najpóźniej ze wszystkich, to kończysz go z reguły pierwszy, unikasz końcowego węża dolarowego. Ważna jest tu jednak wycena graczy i timing, żebyś na koniec dał ten końcowy hajs za kogoś z poziomu Bertansa, Smarta i Barretta, a nie Isha Smitha, Drummonda i Vanderbilta.

Taktyka punt / h2h. Kiedy robisz strategiczny punt kategorii, wszystko staje na głowie. Np jeśli grasz punt as, wartość Mitchella Robinsona rośnie o połowę a Trae Younga maleje o połowę. Co to dla nas znaczy? Kiedy grasz normalną taktyką to liczysz, że wydając 200$ zgarniesz wartość 220$ może 240-250$. Ale jeśli grasz punt to zmieniają Ci się wartości graczy. I wtedy chcesz wydając 200$ zgarnąć 250, 280, czy nawet 300$ w punt value. Więc jeśli np. normalnie wyceniasz Clinta Capelę na 30$, a przy puncie asyst zaczyna być wart dla Ciebie 44$, to może być warto zapłacić za niego ponad standardową wycenę i rzucić np. 33$ bo i tak zyskujesz tu 11$ w swoim puncie. Z drugiej strony mimo że Trae jest normalnie wart dla Ciebie 38$, w punt-as ma wartość 19$. W takiej sytuacji nie opłaca Ci się go licytować ponad 19$, kiedy dla innych jest wart 2x więcej… czyli go nie pozyskasz. Mam nadzieję że to zrozumiałe. W takiej taktyce w roto dbasz o balans pozostałych 8 kategorii, a w h2h często tylko 6 czy 7 bo tam się zdarzają punty wielu kategorii naraz (np. 3, as i FT, albo zb, blk, fg), a jednocześnie chcesz wyciągnąć jak najwyższe punt value. Jeśli będziesz miał bardzo mocne i równe 8 kategorii i 300+$ punt value to będziesz na podium swojej ligi ze sporymi szansami na wygraną. As simple as that.

Tyle w kwestii możliwych taktyk. Są jednak jeszcze podpowiedzi ogólne, co można robić żeby zwiększyć szansę na realizację swojej taktyki i na sukces w drafcie.

Podpowiedzi ogólne

Zawsze na początku ktoś idzie zbyt tanio – nie bój się wchodzić w licytację o top graczy na relatywnie niskich poziomach, najczęściej w jednym z pierwszych trzech picków może to się skończyć sporą nagrodą. Wszyscy wtedy jeszcze trzymają się mocno za portfele i dopiero jak ktoś zgarnie tanio jakiegoś Hardena, Jokica lub Townsa to zaczynają się agresywniejsze wydatki.

Poza tym jednym, czasem dwoma stealami na start, z reguły na początku jest szaleństwo cenowe. Gracze mogą chodzić po 10-20$ ponad Twoje prognozowane ceny. Im głębsza liga tym większe szaleństwo. To normalne. Dlatego o ile nie chcesz bardzo jakiegoś konkretnego gracza, warto przeczekać ten moment nie wariując z kasą.

Po początkowym szaleństwie następuje z reguły moment przełamania – nagle gracze robią się tani – stąd taka skuteczność strategii balanced i pośrednich – wtedy można się nakraść mając ciągle hajs.

Ceny nagle i irracjonalnie rosną pod koniec, zanim nadejdzie czas na graczy jednodolarowych. To wtedy jest palone najwięcej hajsu i gracze są kupowani grubo, GRUBO powyżej wartości. Jakob Poeltl może pójść drożej niż Ben Simmons. Jonas Valanciunas może kosztować tyle co wcześniej Nikola Vucevic Itd. Warto do tego momentu już mieć skompletowany trzon składu… lub czekać wtedy na okazje. Sinusoida cen w tym konkretnym momencie draftu jest po prostu szalona.

Nie ma nic złego w graczach jednodolarowych. Warto mieć jednego do trzech takich których nie będzie szkoda zwolnić. Ja preferuję dwóch – to zwiększa elastyczność, masz szansę że chociaż jednego trafisz i gość będzie stealem, a drugiego bez żalu upuścisz jak ktoś ciekawy się pojawi na waiverze. Też ważne – traktuję ich jako dolarówki, ale zostawiam sobie na nich tak z 5$, dzięki temu biorę kogo chce z tych tanich i nie muszę brać udziału w tym koszmarnym jednodolarowym wężu. Dzięki takiemu podejściu masz 5 dolców na ostatnich dwóch graczy i średnio 17,7 na 11 ludzi z trzonu zespołu.

BARDZO WAŻNE. Jakiej byś taktyki nie miał, jakiego byś pomysłu nie chciał zrealizować, jeszcze nikt nigdy nie stracił na aukcji w sytuacji kiedy ma więcej kasy od rywali. Jak to zrobić? Na początku… dość długo wrzucasz pod licytację ludzi których nie chcesz. Grasz balanced? Wrzucasz od najdroższego. Chcesz spróbować przejąć Jokica? Zaczynasz od wrzucania każdego innego z Top10. Pozbywasz się pieniędzy z puli. Jeśli grasz w lidze 20 zespołowej to na start na wszystkich graczy jest 4000$. Jeśli ten Twój Jokic zostanie poddany licytacji dopiero jako 15., to w puli będzie już prawdopodobnie mniej niż 3000 – to automatycznie zwiększa Twoje szanse na wyjęcie go taniej. Szczególnie to się sprawdza przy graczach z miejsc 20-50 w rankingach – im później wypłyną tym tańsi będą. Jeśli grasz punt jakiejś kategorii, np. bloków, to Gobert, Davis, Turner, Embiid, Robinson, Capela to będą gracze których będziesz chciał poddanych licytacji w pierwszej kolejności. Pozbywanie się kasy z puli to poza przechwytywaniem „swoich” graczy, prawdopodobnie Twoje najważniejsze zadanie w aukcji fantasy.

Pozbywając się pieniędzy z puli licytuj też cudzych graczy – nie zbyt agresywnie, dobra praktyka to nigdy nie wychodzić poza swoją wycenę zawodnika. W ten sposób upewniasz się że inni chcąc danego gracza nie będą go mieli zbyt tanio. I pozbędą się kasy. Z drugiej strony trzymając się ciągle pod swoją wyceną nie ryzykujesz, że jak przypadkiem podbijanego gracza przejmiesz to będziesz rozczarowany. Może go nie chcesz, ale zyskasz czyste value i jeśli nawet nie będziesz chciał pod to dostosować taktyki, będziesz pewnie mógł go potem korzystnie wymienić.

O ile nie jesteś doświadczonym graczem i/lub nie znasz swoich rywali, raczej nie licytuj zawodników powyżej ich wartości. Np. jeśli masz wycenę dla Irvinga na poziomie 40$, nie daj się skusić i nie podbij z 45 na 46$ kiedy w tamtym rejonie toczy się licytacja. Nikt bardziej nie przeklina na aukcjach niż zawodnicy którzy przypadkiem przejęli niechcianego i przepłaconego gracza.

Jeśli kogoś chcesz, zwłaszcza jeśli to tani zawodnik to nie podbijaj agresywnie po 5 czy 8$ bo może się okazać że grubo przepłacisz. Jeśli wyceniasz Brogdona na 11$ a ktoś wrzuci go za dolara, to nie podbijaj od razu do 10, tylko dołóż dolca, może dwa i patrz co się stanie. Jeśli w emocjach przypadkiem jakiś Twój rywal zacznie z Tobą walczyć o Malcolma i nagle wyjedzie ponad te 10-11 $ to zawsze możesz go zostawić na 15$. Kasa z puli, nie ma co płakać. A jeśli nikt się nie podłączy to możesz mieć go za 3-5-7$ zamiast za 11. Każdy cent się liczy.

O ile nie grasz stars & scrubs, staraj się unikać brania graczy spoza Top100 kiedy masz jeszcze dużo kasy, na początku draftu. To nie chodzi o to, że nie opłaca się szukać sleeperów już na starcie. Po prostu może się na koniec okazać, że grając w sposób zbalansowany może Cię być stać na kogoś lepszego tylko już nie masz miejsca w składzie. Jeśli weźmiesz za wcześnie taniego gracza możesz na koniec zostać z kasą w ręku i jednym – dwoma miejscami w składzie. A prawda jest taka – zawsze znajdzie się jednodolarowiec o którym będziesz myślał per „steal, szkoda że go nie wziąłem”. ZAWSZE. Ale jednocześnie zawsze znajdzie się gracz z topu, o którym pomyślisz „szkoda że poskąpiłem kasy”. Dlatego warto dołożyć te parę dolarów w topie i zamiast 12 gracza w składzie (rezerwowy poza rotacją) za 11$ mieć ciekawego sleepera za dolarka, a z topu dużo lepszego zawodnika.

Warto za to wyjmować z dalszych miejsc ludzi nahajpowanych. Niezależnie od tego jak bardzo sam ich lubisz, kiedy podchodzisz racjonalnie do draftu, fajni gracze jadący na hajpie są dla Ciebie zwyczajnie zbyt drodzy. Zion, Stewart, Robert Williams, SGA, White, Washington, Morant, Luka, Edwards, Porter Jr… to są gracze których warto wrzucić w machinę draftowania wcześniej. Warto nawet dać parę dolców za nich. Jeśli nikt nie będzie się z Tobą o nich szarpał bo wszyscy będą kisić hajs to jesteś na tym wygrany. Jak się ludzie rzucą i zaczną ich między sobą licytować, to wartości mogą zrobić się absurdalne, kasa spadnie ze stołu, a Ty zachowasz ją na dużo pewiniejszych graczy, w których inwestycja przekłada się na wyniki a nie czystą sympatię.

Są różne taktyki podbijania. Jeśli podbijasz gracza błyskawicznie 25-ciach-27-ciach-29-ciach-32 itd., bez czasu do namysłu, klik-klik-klik, to z reguły napędzisz tempo licytacji kiedy robisz to jeszcze solidnie poniżej wartości gracza. Jeśli za to robisz to blisko jego value możesz przestraszyć konkurentów i przejąć go poniżej jego wartości. Trzeba to wyczuć.

Agresywne pobijanie top graczy o wiele dolarów może dać Ci jedną z dwóch rzeczy. Kiedy na rynku jest już mniej kasy, a Ty przebijesz Bama Adebayo z 9 dolarów na 37 to możesz wszystkich przestraszyć i przegonić, przejmując go lekko poniżej ceny. Jeśli jednak tak agresywnie podbijesz jak kasy jest dużo, może się okazać że tylko rozpędziłeś na nim licytację i gość skończy nawet ponad 50 dolców.

Dość skutecznie spowalnia aukcję i często wycisza ją to irytujące podbijanie o dolara w ostatniej możliwej sekundzie. To o tyle ryzykowne że możesz łatwo nie zdążyć podbić i dać konkurentowi na tacy gracza ze zniżką. Także ktoś trzeci może podbić identycznie i nagle jesteś dwa dolary wyżej a nie tylko dolara. A jeśli takie podejście będzie miało dwóch graczy próbujących zdjąć kasę z puli którzy tak naprawdę nie chcą danego zawodnika to któryś z nich na tym bardzo źle wyjdzie.

Na koniec może najważniejsze. Bądź elastyczny. Nie bój się zmienić strategii. Chcesz grać balanced ale w 20 zespołowej lidze przejąłeś za 50$ Damiana Lillarda a teraz wydaje się że jest dostępny też George za 48$? Idź po niego! Wykorzystaj okazję! A że przypadkiem wyjdzie Ci stars&scrubs? Kij w to. Zostanie Ci jeszcze 100$ na 8 graczy i trzech dolarowych. Super! Nie bój się wykorzystać okazji. Nastawiałeś się mocno na Shaia ale myślałeś że będzie kosztował 29$ a właśnie przekroczył 35? Odpuść i szybko znajdź kogoś o podobnym profilu. Masz punt as ale właśnie przejąłeś półdarmo Trae? To może warto jednak nie odpuszczać as tylko zbudować team 9cat? Trzeba myśleć i być elastycznym. Oczywiście tym łatwiej o to im bardziej doświadczony jesteś… A doświadczenie można szybko zacząć zbierać. Np w mock draftach.

Wydaje mi się że to wszystkie KLUCZOWE informacje jeśli chodzi o aukcję. Oczywiście tak naprawdę jest tego dużo więcej, ale mamy tu już kawał tekstu, gdzie przy wężu napisałbym może stronę. Mam nadzieję, że widzisz ten ogrom możliwości jakie daje człowiekowi draft aukcyjny, jak dużo ciekawsza jest to zabawa od węża. Wreszcie, mam nadzieję, że po prostu Cię zachęciłem…

Jeśli tak – zapraszam do naszych lig.

TU wrzuciłem już otwartą rekrutację – Jest jeszcze kilka miejsc w ligach z draftami aukcyjnymi.

A w nadchodzącym we wtorek po południu tekście pojawi się info o dwóch nowych Okręgówkach i nagrodach jakie możesz zgarnąć w ligach Post Prime dzięki naszym sponsorom.

4 KOMENTARZE

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here